ZAPACH NADMORSKIEGO WIECZORU

KAROL WIECZOREK WARSZAWA CZERWIEC 2020 

    

https://zlodziejslow.blogspot.com/

Jedni kochają morze, inni góry

Jednych i drugich jest jakby po równo, a kategoria wyboru obiektu geograficznej miłości bardziej łączy niż dzieli

Są też tacy, którzy deklarują iż tak samo kochają morze, jak góry - Ci jednak wydają się mieć po prostu pełen uroku i tego migotliwego niezdecydowania problemem przyznania się, że przed samym sobą, że jednak bliżej im do jednej z tych dwóch krain geograficznych (być może obawiają się tego, że ta mniej ulubiona się obrazi)

 

kiedy kochasz morze, kochasz w nim wszystko

deszcz, słońce, upał, zimno, wiatr, śnieg

kochasz piasek, jego barwę, zapach

kochasz szum fal, wysokich i niskich

kochasz to jak łaskoczą nagie stopy, gdy idziesz brzegiem plaży

kochasz to bycie tam, samotność i czułość własnych myśli i marzeń

kochasz być tam z kimś, albo samotnie

choć samotnie nie jesteś tam nigdy

 

The Oddysey

Ucieczka? Droga? Podroż?

Bardziej nadmorski, przymorski, czy po prostu morski wieczór

Chłodny, pełen ukojenia i tej tkliwości, jaką obdarowujesz sam siebie i innych tak bardzo nieczęsto

Wieczór po upalnym dniu, który spędzasz na wyludnionej plaży

Kiedy łapiesz ten stan nieważkości, słońce jest wysoko

Leżysz na kocu, jedynie w olejku do opalania

A na ciele skrapla się pot, wymieszany z zapachem słońca

Gdzieniegdzie skóry dotyka rozżarzony piasek, pobudza ją zrywający się fragmentami wiatr, a Ty przymykasz leniwie oczy i widzisz jedynie rozlewający się bezkreśnie obraz płynnego, słonecznego pomarańczu

Słyszysz ten wiatr i szum fal, które kołyszą i zdradzają swoje największe tajemnice

                                          

A wieczorem...

Kiedy jesteś po ciepłym prysznicu, który nagrzane i odżywione słońcem ciało doprowadza do stanu skrajnej rozkoszy 

Kiedy nakładasz na nie bursztynowy olejek

Wilgotne włosy niedbale związujesz, lub dajesz im totalną wolność, po to by łapały jak najwięcej wiatru

Kiedy na rozgrzane, nasmarowane bursztynowym olejkiem ciało nakładasz jedynie śnieżnobiałą tunikę, lub długą koszulę i tak wychodzisz na późnowieczorne spotkanie z nim

 

Z morzem, za którym chowa się kula pomarańczo-czerwonego słońca, a jego złociste,  świetliste promienie gubią się pośród fal

Fale są spokojnie i niespokojne na zmianę

Wiatr zrywa się i ucieka

Piasek traci żar

Niebo staje się coraz bardziej pełno-granatowe i skrzące od srebrnych gwiazd

 

Wtedy jest tak, że nie ma nic więcej i nic więcej nie potrzeba

Bo morze, wszystko co nim jest, jest wszystkim czego potrzebujesz

W niebie nad nim, w falach, które dotykają Twoich nagich stóp, w piasku, który promieniuje ciepłem, w dźwięku gwiazd znajdujesz wszystkie swoje marzenia i wszystko to kim naprawdę jesteś i jesteś ze sobą tak bardzo blisko

 

The Oddysey - od AmberSea Candels

Jest w nim jakby piżmo rozgrzanej skóry, którego tak naprawdę nie ma, jest za to płynny bursztyn, na który spadają zroszone płatki róż,

jest ogrom morza, wspomnienie piasku i całe niebo marzeń śnionych na obejmowanej granatem i naprzemiennym wiatrem nadmorskiej plaży

https://www.myambersea.com/product-page/odyssey